wtorek, 23 sierpnia 2016

Znaki

Mgliste poranki,
 kwitnące łany nawłoci
i grzyby.







Chłód, że nawet konewki w ogrodzie, przytulają się do siebie;)



 Pierwszy placek ze śliwkami zjedzony,
konferencja rozpoczynająca nowy rok szkolny umówiona.
To znaki, że jesień tuż tuż.

A w pracowni szmatki zawirowały
i powstały pierwsze, jesienne zwierzaki przytulaki.





środa, 17 sierpnia 2016

Wakacyjny zakątek

Stali bywalcy bloga wiedzą,
 że tradycyjnie część wakacji spędzam 
z dala od zgiełku,
w cieniu lip mojego wakacyjnego zakątka.
Nie dla mnie tłumnie odwiedzane kurorty 
i spacery po deptaku.
Najbardziej lubię odpoczywać
delektując się ciszą, 
dniem i nocą podziwiając przyrodę,
i nadrabiając zaległości w lekturze.







Ale ponieważ zespół niespokojnych rąk
 dokucza mi nawet podczas krótkiego leniuchowania,
musiałam jednak coś zmalować;)
Frontowa ściana, mojego wakacyjnego zakątka,
 wymagała odświeżenia.
Teraz prezentuje się tak.


Pozostałe ściany zostawiłam sobie 
na przyszłe wakacje ;)
Odświeżenia wymagały również,
zmalowane przeze mnie, 
budynki gospodarcze teściowej.
Kwiecie trochę się rozrosło,
a poprzednią wersję można zobaczyć o TU
 




Więcej wakacyjnych wypadów nie planuje.
Teraz pora przetworów i szkolnych przygotowań.
Zaczyna pachnieć jesienią, czujecie?

wtorek, 2 sierpnia 2016

Kotek

"Wlazł kotek na płotek i mruga..."










 Jak myślicie czy ta słodka kicia będzie się podobać?



poniedziałek, 25 lipca 2016

Wakacyjne wędrówki cz. 2

Kolejny weekend za nami
i kolejna garść wakacyjnych, cudownych wspomnień zebrana.
O atrakcjach tej niedzieli napiszę innym razem.
A najpierw obiecana druga część
wędrówek po Ziemi Kłodzkiej i jej okolicach.
Tym razem opowieści z mchu i paproci ;)
czyli wizyta w rezerwacie przyrody Torfowisko pod Zieleńcem.
Krajobraz torfowiska 
jest porównywany do krajobrazu tajgi syberyjskiej, 
tundry arktycznej, a nawet do wyglądu Europy z czasów panowania lodowca. Prawdopodobnie torfowisko  jest  reliktem właśnie epoki lodowcowej.
 Leży na wysokości 760 m. 
I naprawdę warto wspiąć się pod górkę aby,
przespacerować się ścieżką edukacyjną 
i podziwiać niesamowite widoki
Topieliska i Czarnego Bagna.


Ja byłam bardzo zadowolona,
bo na szlaku turystów spotkaliśmy niewiele
i do woli mogłam delektować się urodą tego miejsca.
A mchy torfowce obfociłam z każdej strony.
Czyż nie są piękne?





Torfowisko to miejsce wciągające
i trzeba poruszać się wyłącznie wyznaczonymi trasami i kładkami.
Wciągnąć może nie tylko grząski grunt,
 ale np. poszukiwanie rosiczki. 
Jak widać ja z dużym poświęceniem jej wypatrywałam.
Ale niestety :(
Podobno to wina turystów, którzy wytrzebili okazy znajdujące się w zasięgu wzroku i rąk.
 


A taka atrakcja czekała na nas podczas schodzenia w dół.
Prawdziwa piękność.


Kolejny punkt programu to
Teplickie Skalne Miasto - kompleks skalny
 znajdujący się w Czechach .
Znajduje się on w pobliżu Skał Adrszpaskich 
o których wspominałam kiedyś.
Tutaj niestety, wędrówki
wśród skalnych olbrzymów nie da się odbyć 
samotnie, bo miejsce to odwiedza wielu turystów.
A jest tam naprawdę pięknie, zobaczcie.
 






Wiele skał ma niezwykłe kształty jeżeli
uruchomimy wyobraźnię możemy zobaczyć np. głowę konia :)



A teraz dla odmiany coś stworzonego ręką ludzką.
W Jarkowie, obok Kudowy Zdrój znajduje się 
Anielska Obora, a w niej zgromadzono 
mnóstwo aniołów.
Są m.in. ceramiczne, metalowe, drewniane, filcowe...






Są wszędzie, na półkach,na szafach, na ścianie...


Nie znalazły się tu przypadkowo
czuwają nad gospodarzami i ich plantacją aronii,
z której wytwarzają przeróżne bardzo zdrowe smakołyki.
Na miejscu można wszystkiego spróbować 
i wybrać smakołyk dla siebie :)
  
W pobliżu tego magicznego miejsca 
mieszka jeszcze jeden pasjonat.
Do podziwiania efektów jego pracy gorąco zachęcam.
Odwiedzając stworzony przez niego ogród japoński
można się przenieść w inną rzeczywistość.






 Punktem programu była jeszcze wizyta w Dusznikach Zdrój,
które świetnie opisała Cela, 
po raz kolejny odsyłam więc do niej.
Ja mam dla Was moje bardzo subiektywne 
wspomnienie z tego uroczego miasteczka.
Mnie zachwycił park zdrojowy i drzewa.
Szczególnie jedno wpadło mi w oko, 
bo było mi nieznane.   
Teraz już wiem, że to skrzydłoorzech kaukaski.
Drzewo rzadko spotykane w starych parkach.
Człowiek uczy się przez całe życie :)
 



A dużą ozdobą Dusznik są piękne murale,
które zdobią wiele domów. 
 

 
Dla mnie najważniejszym punktem w Dusznikach było
spotkanie z Kasią (buziaki Kochana :) 
i wizyta w jej
 Kasia szyje fantastyczne torby, 
oprócz nich w jej pracowni znajduje się
całe mnóstwo skarbów wszelakich.
Każdy znajdzie tam coś dla siebie, jestem pewna.
Ja znalazłam :)
Tak prezentuje się teraz w moim domu 
"kącik dusznicki"
Turkusowe kocisko i piękny anioł
są jego ozdobą :)
 


Czyli z wakacyjnych wędrówek po Ziemi Kłodzkiej,
będę miała zielono turkusowe  wspomnienia.



czwartek, 21 lipca 2016

Wakacyjne wędrówki

Dokładnie dwa lata temu,
podczas wakacji spędziłam weekend 
Ziemia Kłodzka i jej okolice kryją tak wiele 
miejsc wartych zobaczenia, 
że  kolejny przedłużony weekend spędziłam właśnie tam.
Świetnie swoje wędrówki po tych okolicach opisała 
Cela D TU i TU
Znajdziecie tam piękne zdjęcia i opisy 
kilku miejsc wartych odwiedzenia. Polecam :)
Ja trochę wędrowałam śladami Celi,
a trochę swymi własnymi ścieżkami.
Dzisiaj oglądając zdjęcia z wyprawy stwierdziłam, 
że są tam głównie kamienie i roślinki,
 ihihihi wyszła ze mnie biologica.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Twierdzy w Kłodzku.
Zdjęć niestety nie mam ( odsyłam do relacji TU), 
bo strugi deszczu skutecznie mnie zniechęciły,
wybrałam trzymanie parasola. 
Na całe szczęście w kolejnych dniach pogoda była łaskawa.
Po deszczu warto wybrać się na grzybobranie.
A w lesie znaleźć można takie okazy.


No do koszyczka tych prawdziwków nie da się włożyć.




Ale trzeba przyznać, że szukanie kamiennych grzybów w lesie 
jest tak samo wciągające jak prawdziwe grzybobranie :)




 Żywe okazy też znalazłam, zobaczcie jakie piękne.





Kolejny punkt programu to Wambierzyce 
często nazywane "Śląską Jerozolimą".
Ta niewielka wieś jest ośrodkiem pielgrzymkowym 
związanym z kultem Matki Bożej.
W centrum znajduje się Bazylika pod wezwaniem 
Nawiedzenia NMP.




Na okolicznych wzgórzach i w centrum wsi 
znajdują się liczne kaplice, kapliczki, bramy i figury świętych, 
wchodzące w skład Kalwarii.








W Wambierzycach warto jeszcze zobaczyć ruchomą szopkę, 
którą wykonał Longinus Wittig. Rzeźbił ją przez 28 lat.
Stworzył ok. 800 figurek z czego 300 wprawianych jest w ruch.
Zdjęć szopki nie można robić ale,
w internecie bez trudu je znajdziecie.


Strudzonych, zgłodniałych wędrowców 
namawiam na wizytę w Pstrążnej.
Obok położonego na zboczu wzniesienia skansenu,
znajduje się smażalnia, 
gdzie można posilić się pysznym pstrągiem.
Jeżeli głód nie doskwiera zbyt mocno,
 można nawet pokusić się o samodzielne złowienie ryby.
Ja czas oczekiwania, umilałam sobie 
oglądając kwiaty
 i kibicując śmiałkom w wędkarskich wyczynach.



Pstrąg na zdjęcie się nie załapał,
bo zniknął w oka mgnieniu ;)

Na kolejną część relacji 
z wakacyjnych wędrówek zapraszam już wkrótce :)

środa, 13 lipca 2016

Wakacyjna miłość

Zapowiadał się dzień jak co dzień.
Wietrznie i deszczowo.
Nuda pomyślał.
Ileż można chodzić na plażę, patrzeć w niebo
i zastanawiać się ...
pokaże się dzisiaj słońce, czy znowu nie?
Był zły sam na siebie, trzeba było pojechać w góry.
Postanowił pospacerować po lesie, 
tu wiatr nie był taki dokuczliwy.
I tam dostrzegł właśnie ją.



Uprawiała poranny jogging,
nie zważając na wiatr i deszcz.
Jego serducho mocniej zabiło.
 


 Zebrał się na odwagę i zagadnął piękną nieznajomą.
Uśmiechnęła się do niego.
Rozmawiali, a po chwili 
już razem, truchtem biegli przez mokry las.




I wcale już nie dostrzegał wiatru i deszczu.




 To są moje najwspanialsze wakacje pomyślał. 

    


Morał:
na wakacjach do szczęścia nie potrzebna jest 
piękna pogoda tylko... drugi miś ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...