sobota, 3 grudnia 2016

Misiowe przygody

Słuchajcie mam sanki, kto idzie ze mną?




 Wczoraj wieczorem jak siedziałem na półce,
 widziałem przez okno, że sypie śnieg.
Idę z tobą pozjeżdżamy razem.




Idę z wami, ale gdzie ten śnieg?




Tam jest, tam jest zobaczcie!
Kto zjeżdża ze mną?




Dajcie spokój, nie czas teraz na zabawę. 
Nie pamiętacie co mówiły renifery?
 Zaraz wyruszamy na wielką przygodę w tym tekturowym pudełku.
Pojedziecie saniami Mikołaja.
To będzie jazda.




Ja chcę jechać.
Chodźcie ze mną, renifery mówiły, że to ekstra przygoda. 
Oooo ... niech mi ktoś pomoże!




 No już dobrze. Wołajmy resztę.




 To co wyruszamy?
Dzieciaki czekają. W drogę.




środa, 30 listopada 2016

Najwyższa pora

Grudzień za progiem,
za oknami biało. Lekko, ale jednak.
Sanie przygotowane, prezenty się pakują
a zaprzęgu nie ma.
Mikołaj lekko zirytowany.
Też byście byli na jego miejscu.
Przecież sam tej góry prezentów nie udźwignie.
A renifery?
Najpierw golasy wylegiwały się pod lampą,
czekały na przyodziewek i kręciły nosami.
A w końcu urządziły sobie sesję zdjęciową 
i debatują, który strój wybrać.
Czy postawić tradycyjnie na czerwień?









 A może w tym sezonie modny będzie beż?






 Może jednak błękit?




 Szary trzeba przyznać też doskonale się prezentuje.




 A i granat taki twarzowy.




Trudno się zdecydować, a sanie czekają i 6 grudnia tuż tuż.
Eleganciki mi się w tym roku trafiły nie ma co ;)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Mała odmiana

Zanim wyjawię co z golasów powstało,
dzisiaj taka mała odmiana 
asortymentu i scenerii.





 Wczoraj na krótko, 
świat przyprószony był śniegiem,
jak ciasto cukrem pudrem.





Po śniegu nie ma dzisiaj śladu, po cieście również ;)
Za to na sesję zimową załapały się sowiszcza,
które powstały w ramach
odmiany od żmudnego wypychania chudych nóżek i rączek.
Muszę przyznać, że dbanie o bogate wnętrze moich szyjątek
jest najmniej ulubionym etapem twórczym.
Za to dobieranie tkanin i kolorów,
ubieranie to to co lubię najbardziej.
A tym czasem w ramach przerywnika,
 zrobiłam przegląd w materiałkach i powstały takie oto ptaszydła.

 








 Teraz wracam do golasów ;)
Jak się przyodzieją zaprezentują się na blogu.

sobota, 12 listopada 2016

Wieczorową porą

Za oknami ciemno i zimno.
Polatują pierwsze w tym roku śniegowe płatki.
A w domu ciepło i przytulnie.
Z kompa sączy się miła muzyczka
lub audiobook.
Muszę przyznać, że chwilę mi zajęło, 
zanim znalazłam sposób pogodzenia miłości do 
książek z miłością do szycia.
Ręczne szycie dzięki temu osiągnęło wyższy poziom przyjemności;)
Takie czytanie jest dla mnie cokolwiek dziwne,
bo gdy zamknę oczy,
przeczytana książka nie kojarzy mi się 
z zadrukowanymi stronami.
I dziwnie tak wyjść z biblioteki z kilkoma płytami,
 zamiast z siatką pełną książek.
  No cóż, 
jak się nie ma czasu na delektowanie się szelestem kartek,
 a ma się czas na słuchanie,
to trzeba go wykorzystać :)
Wraz ze mną w pasjonującą lekturę zasłuchane jest
takie oto towarzystwo;)
 




Kto wie w co zamienią się te golasy?

środa, 9 listopada 2016

Otulania ciąg dalszy

Bardzo się cieszę, że podoba się  Wam
moje kolorowe, jesienne otulanie domowych pieleszy.
Miłe słowa przekazałam autorce barwnych kołowców
i w Jej imieniu dziękuję za wszystkie pochwały :)

Jeżeli chodzi o moją domową dżunglę,
której elementy wpadły w oko niektórym z Was,
to muszę przyznać, że  pokazałam tylko maleńki skrawek
mego zielonego bogactwa.
No cóż nie potrafię zachować umiaru 
w gromadzeniu nie tylko kurzołapów wszelakich,
ale również chętnie gram w zielone ;)
I dlatego liściasta brać, tłumnie zasiedla moje parapety i półki.
Mam w planie przedstawić szerzej moją domową dżunglę,
ale potrzebny jest do tego wolny czas i dobre światło.
Niestety i jedno i drugie jest obecnie towarem deficytowym.

A wracając do otulania,
zobaczcie w jakich ciepłych sweterkach
spacerują moje misiaki słodziaki.
Letni lans poszedł w zapomnienie
na topie są teraz długie spodnie i otulające golfiki.









I co sądzicie o takiej jesiennej, misiowej modzie?

czwartek, 3 listopada 2016

Jesienne otulanie

Tego jesiennego złota,
skąpanego w słonecznych promieniach,
było w tym roku zdecydowanie za mało.
Na chwile ze słońcem, urządzałam z aparatem
prawdziwe polowanie.
 



 Tak prezentował się ogród jeszcze kilka dni temu.
 Teraz po liściach na drzewach zostało już tylko wspomnienie.
A dzisiaj to nawet śniegiem sypnęło.
Czyli przyszedł czas na jesienne otulanie.
Ciepłe swetry, szale i chusty przygotowane.
W domu też pojawiły się otulacze.
Na blogach widzę zaczynają królować perskie dywany.
U mnie podłogi okrywa wersja rodzima (a nawet rodzinna:)
Piękne, kolorowe dywaniki,
 "100% hand made with love"
:)
Spokojnie to nie ja zapałałam wielką miłością do szydełka.
Choć do kolorowych dywaników a i owszem.
 Nie rozstałam się z moją maszyną.
Tym razem chwalę się pracami mojej zdolnej teściowej :)
Zobaczcie jakimi cudeńkami zostałam hojnie obdarowana.
Przy takim otuleniu chłód nam nie grozi.









 W kącie wypoczynkowym otulacze zmieniam 
w zależności od nastroju :)
Co sądzicie o takim nawarstwieniu?








A może taka stonowana wersja lepsza?







Pozdrawiam cieplutko :)

czwartek, 20 października 2016

Na zakupy

Jakie macie sposoby na jesienną chandrę?
Kobietom podobno pomagają drobne zakupy.
Nowy ciuch lub kosmetyk i świat od razu staje się piękniejszy?
Ja zdecydowanie wybieram polowanie na tkaniny
lub poszukiwanie zardzewiałych skarbów ;)
Tak czy siak, zdobycze trzeba w czymś przynieś do domu.
Oto moja propozycja.
Dwie jesienne torby. 
Doskonałe na zakupy, ale sprawdzą się również 
przy noszeniu książek,
i różnych babskich drobiazgów.














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...