Muszę się z Wami podzielić taką cokolwiek wstydliwą sprawą.
Wiem i wszyscy wiedzą, że przyszła wiosna
i święta tuż tuż.
Wiem i wszyscy wiedzą, że pora najwyższa ogarnąć
cztery kąty domowe i ogrodowe.
Swoją drogą chyba nie znał się na matematyce ten co te kąty liczył.
Mi, jak liczę, jakoś wychodzi więcej ;)
Wiem i wszyscy wiedzą, że na blogu to czas na
kolorowe kwiatki i pisanki.
Ale cóż poradzić ...
wiem i wszyscy wiedzą, że
kiepska ze mnie pani domu,
test białej rękawiczki można sobie darować ehhh.
A za chwilę...
wszyscy się dowiedzą o czymś,
o czym ja wiem już od pewnego czasu.
Trochę się wstydzę bo
sprawa nie stawia mnie w najlepszym świetle.
Niestety to fakt, którego dłużej nie da się ukryć.
W moim domu zalęgły się myszy!
Właśnie miałam się zabrać do ogarniania tych domowych kątów
A tutaj o laboga !
Sami zobaczcie.
Muszę przyznać, że takich dorodnych to jeszcze u mnie nie było.
Mysie elegantki przywłaszczyły sobie
frywolitkowe dodatki made in Slow design i paradują,
no w głowach im się poprzewracało.
Jak widać pognałam je miotłą do ogrodu.
Ale aż boję się zaglądać w inne kąty.
Kto wie co tam jeszcze znajdę ;)