W poprzednim poście obiecałam uchylić drzwi mojej szafy.
Jesień i tu rozgościła się na dobre.
Wiatrzycho nawiało trochę liści,
a ja je zebrałam i wykorzystałam ;)
Inspiracją do działania były cudeńka,
na które trafiłam przypadkiem, wędrując po necie.
U Shayneen zachwyciłam się pięknymi chustami.
Zakupiłam w resztkach kawałek tkaninki
i postanowiłam spróbować stworzyć szal dla siebie.
Oto co powstało...
Z efektu jestem dość zadowolona, choć początkowo miałam
pewne wątpliwości, które pomogła mi rozwiać Ivalia.
Dziękuję kochana:)
Po drobnych poprawkach (konieczna okazała się wymiana
niektórych listków na ciemniejsze) odważyłam się wystąpić
w nowym szalu publicznie...poszłam w nim do prac.
Wzbudziłam pewne zainteresowanie
w końcu mam jesienny szal inny niż wszyscy ;))
Ale na tym nie koniec moich prób z materią
Po wykrojeniu szala,
został jeszcze wąski pasek materiału z drobną skazą.
Postanowiłam poeksperymentować na nim
i ponaszywałam listki z organzy.
Efekt moim zdaniem dość ciekawy.
Owinęłam pasek materiału wokół szyi i ...
oprócz szala mam jeszcze jesienny szalik ;)))
Inne jesienne dodatki następnym razem.
Teraz pędzę do ogródka zebrać warzywka.
I to już będzie chyba koniec w temacie zapasów na zimę uff.




