Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyte. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2019

💕 💕 💕


"Miłość trzeba pielęgnować jak dziecko, 
aby się nie zaziębiła, 
nie zwariowała, 
nie wyleciała przez okno jak ptak."












środa, 21 listopada 2018

Ochota na coś słodkiego

Tak mnie naszła wieczorową porą...
ochota na coś słodkiego.
Gdy mi smutno,
gdy mi żle,
gdy stres
gdy...
Dopada mnie ochota na coś mega słodkiego.
Też tak macie?

Niestety wiem, że ta chęć,
zmuszająca do przekopania
wszelkich możliwych zakamarków
w poszukiwaniu czegokolwiek słodkiego,
 schowanego na czarną godzinę,
ma skutki uboczne.
Rosną boczki.
Dzisiaj gdy nastała moja czarna godzina,
znalazłam tylko jedną, ostatnią kostkę 
gorzkiej (o ironio) czekolady.
W desperacji postanowiłam poradzić sobie inaczej 
i oto jest...

Galeria nietuczących, różowiutkich słodkości.

Teraz gdy mnie najdzie
 nagła i niepohamowana ochota na coś słodkiego.
mogę do woli paść oczy tą różowiutką słodkością.
Gdyby ktoś z Was miał ochotę 
proszę bardzo, można korzystać 
bez ograniczeń i skutków ubocznych
:)))















niedziela, 28 października 2018

Liść opadł

Taaaa...
Ponad miesiąc temu omiatałam blogowe kąty z pajęczyn 
i obiecywałam relację z wakacyjnych, rowerowych wypadów
 i...
I na obietnicach się skończyło.
Codzienność tak wypełnia mi czas, 
że do komputera docieram rzadko i na chwilę.
Zżymałam się kiedyś na blogowe koleżanki, 
które swoją aktywność przeniosły na fb czy insta.
Teraz sama robię podobnie.
 Uchwycić chwilę, piękny widok czy moment wart zapamiętania
telefonem, który jest pod ręką, jednak dużo łatwiej.
Ale z blogowej przestrzeni nie zamierzam rezygnować.
Omiatam więc opadłe liście, 
które zdążyły prawie opaść i zasypać 
ten zakątek grubą warstwą.
 

Tak sobie myślę, że na te wakacyjne wspominki
przyjdzie jeszcze czas,
gdy ciemne i zimne wieczory będą doskwierać.
Tym czasem tegoroczna jesień rozpieszczała nas bardzo.
Było pięknie.
Były więc spacery pod złotym dachem liści.


Butami w liściach szuranie.


Grzybów zbieranie.





W ogrodzie pracowanie i plonów zbieranie.





Tradycyjne jesienne gotowanie.




Szycia trochę też było.




I o uszytkach właśnie będzie następnym razem,
pora najwyższa.

Tym czasem spokojnego wieczoru życzę :)



 Ja mam w planie relaks z igłą w ręce i audiobookiem :)
A Wy?

niedziela, 6 maja 2018

Anioły na majówce

 Taaa... wszystko co dobre szybko się kończy.
Majówka, dla jednych długa dla innych krótsza, też.
Dobrze, że piękna pogoda dopisuje nadal,
to człowiekowi tak jakoś raźniej.
Choć już widzę te tęskne uczniowskie spojrzenia,
skierowane "...do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych" ;)
A tu spiąć się trzeba, bo rok szkolny na finiszu.
Z tym spinaniem to różnie bywa.
Mi na ten przykład, dzisiaj całkiem nie wyszło.
Obiecałam sobie jednak 
solenną poprawę i że od jutra to ja ho, ho... 
Tym czasem, jak widać na wspominki mnie wzięło
i na koniec majówki porządkuję zdjęcia z jej początków.



Rodzinne uroczystości spowodowały, 
że  wraz z aniołami odwiedziłam nasz wakacyjny zakątek.



 Prawda jest taka, 
że w maju nigdy jeszcze do niego nie zaglądałam.
Jak strasznie żałowałam, że nie zabrałam aparatu.
A było tak pięknie!
Z konieczności wszystko uwieczniłam telefonem.
Zdjęć zrobiłam całe mnóstwo
 i teraz nie mogę się zdecydować, które pokazać.








Rodzinne uroczystości spowodowały,
 nie tylko krótki majówkowy wypad, ale również
spowodowały przerwę w szyciowym nicnierobieniu.
Pisałam, że z powodów kłopotów z ręką muszę chwilowo
(ciągle mam nadzieję, że chwilowo choć chwila się przedłuża :(
szycie odłożyć.
Ale jak tu wybrać się bez aniołów?
Wiem, szewc bez butów chodzi, to ja mogę bez aniołów.
Ale na całe szczęście anioły są wśród nas :)
I jeden taki (a raczej jedna taka :)
przyszedł mi z pomocą i wykonał najtrudniejszą część pracy.
Gdy wypełnione zostało bogate anielskie wnętrze,
(co wcale łatwym zadaniem nie jest,
bo z celulitem aniołom nie do twarzy;)
ja mogłam się zająć resztą, 
czyli wystrojeniem anielskich piękności
A sesja zdjęciowa w takich okolicznościach przyrody,
była tylko czystą przyjemnością.

A mojemu Aniołowi Stróżowi 
za pomoc jeszcze raz dziękuję :)











piątek, 30 marca 2018

Wielkanocne idą Święta

"Święta po to przychodzą, żeby nauczyć się więcej miłości.
 Są po to, żeby po Wielkanocy być lepszym niż przed Wielkanocą."



Kochani zdrowych,
 spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy :) 

środa, 14 lutego 2018

Miłość ...

💕 "Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.


To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze,
A drugie po nim skacze.



 Bo miłość to żaden film w żadnym kinie,
Ani róże, ani całusy małe duże


 Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze"




piątek, 19 stycznia 2018

W mysiej norce

Przyznam się szczerze, że często denerwowałam się
słysząc skrupulatne odliczanie dni do kolejnego weekendu.
Myślałam sobie ile fantastycznych chwil nam umyka,
 jeżeli koncentrujemy się tylko
na dobrnięciu do piątkowego popołudnia.
Ale tym razem dopadło i mnie.
A raczej dopadł trudny tydzień.
 Teraz  z przyjemnością delektuję się perspektywą weekendu.
Już na początku tygodnia
 ogarnęła mnie chęć aby zaszyć się w mysiej dziurze
i nie wystawiać z niej ani czubka nosa.
Teraz zrobię to z przyjemnością :)
zważywszy, że jest to bardzo przytulna norka 
a jej lokatorzy są niezwykle urokliwi.
















Przyznaję, zdjęcia takie sobie
Ale sami rozumiecie, że w mysiej norce
o dobre światło trudno, 
zwłaszcza gdy za oknem szaro buro.
Ale, że miło i przytulnie jest to widać :)
Lecę robić kawę.
Miłego weekendu wszystkim życzę :)

niedziela, 7 stycznia 2018

W życiu ważne są mocne plecy.


Dzisiejszy wpis to kolejna kartka z pamiętnika szalonej biologicy ;)
Moje nietypowe "lekcje biologii" możecie zobaczyć TU i TU i TU.

 Przełom roku to taki
czas podsumowań i planowania.
Naszło i mnie na refleksje.
A gdy moje ręce dziubaniną są zajęte,
 umysł pracuje na podwyższonych obrotach. 
Szczerze przyznam, że czasami sama się obawiam tego
 jaki kolejny, oczywiście genialny pomysł wpadnie mi do głowy ;)
Tym razem myślałam bardzo intensywnie 
bo potrzebna mi była kolejna poduszka z medycznej serii.
Miałam chwile zwątpienia.
Myślałam, że będę musiała serię zakończyć,
 bo wątroba, czy układ moczowy takie niewyględne ;)
Wtedy podsunięto mi pomysł 
i przejrzałam na oczy...


Później sprawa poszła lawinowo.
(Mówiłam, że jak zaczynam kombinować
 to strach się nie bać ihihi)
Gdy przejrzałam na oczy ze zdwojoną siłą dotarło do mnie, że
w życiu ważne są mocne plecy
i nie mam na myśli "krewnych i znajomych królika"
W życiu rękodzielnika plecy są ważne szczególnie 
o czym przekonałam się na sobie nie raz... ałć.
A gdy ktoś tak jak ja, 
swoje rękodzielnicze pasje łączy z pasją nauczania
co = długie godziny siedzenia,
sprawa kondycji kręgosłupa ma pierwszorzędne znaczenie.
Jest osoba, której za tą świadomość i ratunek,
chciałam szczególnie podziękować.
Najpierw pogłębiłam swoją wiedzę z dziedziny anatomii
i za konsultacje też pięknie dziękuję :)


Później przystąpiłam do realizacji pomysłu.
A oto efekt.


Jak widać poniżej, 
poduszki zadomowiły się w miejscu docelowym.
Za zdjęcia pięknie dziękuję :)










 Na zakończenie dla wszystkich przestroga:
pamiętajcie, że w życiu ważne są mocne plecy.
Bo inaczej skończycie na kozetce,
 tak jak moje poduszki ;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...