Witam w Nowym Roku :)
Powitaliście go głośno i z przytupem, czy cicho i spokojnie?
Ja tym razem trochę inaczej niż zawsze,
bo sam sylwester bez napinania i leniwie na kanapie.
Ale za to pożegnałam stary i powitałam nowy rok
ze światłem i wiatrem we włosach.
Podładowałam akumulatory
i pełna nadziei spoglądam w przyszłość.
Czuję, że udało mi się odczarować złe wigilijne prognozy.
Mówią, że jaka Wigilia taki cały rok.
Mnie męczyła migrena i później brakło czasu,
by zrobić wszystko co było zaplanowane.
Czyli zapowiadało się przechlapane po całości.
Ale taki początek Nowego ... musiał to zmienić.
Na pewno dodał mi energii,
napełnił serce nadzieją
a głowę milionem marzeń.
I pomyśleć, że wystarczyło tylko się zmobilizować,
wstać z kanapy,
odkurzyć sprzęt ( nie jeździłam kilka lat)
Godzina jazdy samochodem i ...
jak pięknie jest.
Mi do szczęścia wystarczyły dwie deski,
ale byli i tacy, którzy woleli bardziej ekstremalne doznania.
Cóż co kto lubi.
Kochani życzę Wam aby rok 2017
przyniósł dni pełne uśmiechu,
zdrowia, sił i chęci na realizację planów i marzeń.
Poczujcie ten wiatr we włosach i światło w sercu.