Czuję, że żyję :)
Taaa... to szczera prawda.
Dokładnie każdą kosteczką i każdym mięśniem czuję ;)
Tak to jest gdy po zimowym siedzeniu,
porywa się człowiek z motyką na słońce.
No może na razie tylko na ogród własny,
ihihihi zapewniam, że wystarczy.
Prawda jest taka, że aby później można było
posiedzieć delektując się ciszą i spokojem,
teraz trzeba zakasać rękawy
i do walki z chwastami wyruszyć.
Dzisiaj z dużą przyjemnością, podziwiam sobie
efekty aktywnie spędzonej soboty.
Spójrzcie sami jaka piękna wiosna w moim ogrodzie:)
Zakwitły pierwsze irysowe maleństwa :)
Na tych większych pojawiają się pierwsze pączki.
Uwielbiam :)
Kolekcja wzbogaciła się o kilka nowych starych okazów.
Wiadra, czajniki i beczki będą pięknymi inaczej,
osłonkami na kwiaty :)
A te poniżej prezentowane egzemplarze
są ciągle jeszcze w użytku :)
Dzisiaj z powodu zimna,
nie udało mi się zaglądnąć do wnętrza tulipanów,
wszystkie tulą swoje płatki.
"Koronowane głowy" dumnie się prezentują
i wzbudzają zachwyt.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.